7 zasad według, których wybieram książki

W tym poście napiszę, które książki mają ode mnie dużego plusa od razu po pierwszym spojrzeniu na okładkę. Wiem, to brzmi trochę dziwnie, ale są powieści, na które raz rzucisz okiem i już wiesz, że musisz je mieć. Istnieje powiedzenie żeby nie oceniać książek po okładce i rozumieć je można w przenośni i dosłownie. W tych siedmiu punktach dosyć rygorystycznie podejdę do oceny, więc to artykuł w sam raz dla zagorzałych czytelników, którzy czytając zwracają uwagę na każdy szczegół.

1. Najważniejsze dla mnie jest to aby książka była GRUBA. Nie wiem dlaczego, ale im obszerniejszą widzę powieść tym bardziej chcę ją nabyć. To może wydać się trochę nierozsądne, ponieważ jest wiele możliwości, że wydam pieniądze w błoto, np. książka okaże się denna i nieciekawa, styl mi się nie spodoba, tematyka będzie zupełnie oklepana. Można by tak jeszcze długo wymieniać, ale moim zdaniem podejmując ryzyko kupna opasłego tomu mogę się owszem rozczarować, ale również pozytywnie zaskoczyć. Lubię w ten sposób eksperymentować. Ostatnio, gdy dostałam ,,Zostań, jeśli kochasz” i ,,Wróć, jeśli pamiętasz” cieszyłam się z nowych nabytków, ale niestety bardzo mi brakowało właśnie objętości.10953086_346888692160945_403230273_n

2.Po drugie, ważną częścią w książkach jest wspomniana na początku okładka. ,,Nie oceniaj książki po okładce”, muszę przyznać, że to jak najbardziej prawda. Czasami zraża mnie jakaś głupia ilustracja, myślę sobie że to pewnie kolejny gniot. Przykład tego to ,,Hopeless” – Hoover Colleen. Nie czytałam jeszcze tej powieści, głównie przez okładkę, a jak się okazuje to nie jest kolejne marne romansidło. Wnioskuje tak, ponieważ czytałam wiele recenzji tej książki i przyznam, mało co było negatywnych opinii. Negatywnie zaś zaskoczyły mnie ,,Skrawki błękitu” – Lois Lowry. Jest to kontynuacja ,,Dawcy” tylko moim zdaniem w dużo gorszej wersji. Męczę się z tą książką i czytam ją już od miesiąca, a mimo że okładka mi się spodobała.Niestety środek nie spełnia moich oczekiwań.

Scarlet-Marissa-Meyer-667x1024

 

3.Kolejna rzecz, na którą zwracam uwagę podczas kupowania książek to czy okładka jest z filmu czy nie. W rzeczywistości to ta sama treść, ale ja nie znoszę widzieć, gdy jakaś aktorka czy aktor się na mnie ,,gapi”. Dla mnie film to nie książka i dlatego uważam, że nie powinno łączyć się ze sobą w ten sposób tych dwóch rzeczy. Jeżeli chcę zobaczyć plakat do ekranizacji danej powieści to idę po prostu do kina.

large

 

4. Zostaje też kwestia koloru kartek. Hmm… Nad tym musiałam się chwilę zastanowić, ponieważ mój wybór jest uzależniony od samych książek. W jednych nie przeszkadza mi wiotki, żółty papier, a w innych to po prostu drażni. Jedne lepiej się dla mnie czyta kiedy widzę śniegową biel, a w innym wypadku mam wrażenie, że widzę skserowany słownik ortograficzny albo ,,Krzyżaków”. Choć, gdy powieść jest naprawdę dobra to kartki kompletnie mi nie przeszkadzają, zwłaszcza gdy czytam i zapominam co się wokół mnie dzieje, wtedy nawet nie zawracam sobie głowy takimi głupotami. Przykładem mogą być moje ulubione ,,Igrzyska Śmierci”, na początku ta jaskrawa biel nie przypadła mi do gustu, ale po trzech dnia, gdy już było po całej trylogii w ogóle nie interesował mnie kolor kartek tylko czy aby na pewno po epilogu nic już nie ma.

DSCN2152_1200x900

 

5. Kolejną rzeczą, która może denerwować albo przeszkadzać w czytaniu jest czcionka. Zazwyczaj za mała kojarzy się ze szkolną lekturą, a za duża z elementarzem. Szczególnie drobne litery na okropnie białym papierze kojarzą mi się wyłącznie z ,,Krzyżakami”. Tak, wiem, znowu czepiam się klasyki, ale niestety to zupełnie nie mój gatunek. Staram się znajdywać w niej jak najwięcej plusów, choć na razie kiepsko mi to idzie. Wracając do czcionki to moim zdaniem jest ona jednym z ważniejszych elementów książki. Jeżeli czytelnik zobaczy liter jak mrówek w mrowisku, raczej nie sięgnie po taką powieść, a w szczególności jeśli jest nim osoba mało czytająca. Wynagrodzeniem może być ciekawa treść.

7

 

6. Chyba najważniejsza dla mnie przed kupnem książki jest opinia innych recenzentów. To im powierzam swój los i wierzę, że nie polecą mi wspominanego wcześniej ,,gniota”. Czasami przeczytam tyle recenzji, że właściwie już trochę nie ma sensu czytać powieści. Na swoim blogu staram się też wspomóc innych przy wyborze książek, ponieważ sama wiem, że to naprawdę jest trudne. Oczywiście nie wszyscy mają takie samo zdanie, ale ogółem jeżeli coś jest dobre to raczej w większości opinii. Nie warto stwierdzić: ,,A, nie przeczytam tego, bo czytałam jedną negatywną recenzję.”, ponieważ czytać zawsze warto, choćby nawet po to aby samemu ocenić.

pioro

 

7. Zazwyczaj zanim zdecyduję się na kupno jakiejś książki, w wyborze pomaga mi moja siostra. Najpierw odrzucamy wszystkie wampirowi opowiadania, a później trzeba wybrać tą jedyną spośród miliona powieści, które chcę mieć. Zawsze wizyta w empiku kończy się tak samo: ,,A potem kupię sobie jeszcze to i to, tamto wydawało się spoko, tą książkę muszę mieć jak najszybciej”. Pewnie każdy inaczej podchodzi do kwestii selekcji, dlatego warto poprosić kogoś o pomoc jeżeli idąc do księgarni ma się problem z wyjściem z niej.

somany

To było 7 punktów, które biorę pod uwagę przy kupowaniu i czytaniu książek. Myślę, że każdy czytelnik, który je ,,pożera” również zwraca uwagę na takie szczegóły. Pewnie znajdą się osoby, które stwierdzą, że zwracanie uwagi na kolor kartek, układ graficzny okładki czy rodzaj czcionki to czysta głupota, ale dla mnie te elementy są bardzo ważne. Jak czytać książkę to czytać od razu porządną.

Reklamy

8 myśli nt. „7 zasad według, których wybieram książki

  1. Myślę, że dobrze jest mieć takie kryteria. U mnie najczęściej najpierw jest czytanie innych recenzji, potem sama decyduję się na zakup i… sama piszę recenzję, czasami podobnie na plus, czasami bywa inaczej. Wiadomo, że jest to słynne „nie ocenia się książki po okładce”, a mimo wszystko mam podobnie – jeśli jakaś mnie przyciąga, jestem bardziej skłonna nabyć daną lekturę. Chociaż głównie i tak kończy się na robieniu czegoś pod wpływem impulsu, czasami bardzo dobrych obniżek cenowych, a potem dopiero zdaję sobie sprawę, że był to dobry wybór, albo – niekoniecznie. Chociaż jak na razie wszelkie decyzje o kupnie danej książki kończyły się na tym, że nie żałowałam. 🙂
    Pozdrawiam,
    A.

    http://still-changeable.blogspot.com – będzie mi miło jeśli zajrzysz 🙂

    Polubienie

  2. Co do czytania recenzji – to dobra myśl, ale niektóre z nich zamiast zachęcić/zniechęcić do przeczytania i po prostu ocenić daną pozycję, spoilerują ile wlezie i faktycznie nie ma już potem po co czytać książki – skoro wszystko nam podano na tacy 😀 dlatego ja w swoich recenzjach staram się tego unikać.
    A poza tym także zwracam uwagę na okładkę, w sumie to ona właśnie przyciąga do konkretnej pozycji, ale nie decyduje o tym, czy ją kupię… No i oczywiście czytam sobie streszczenie fabuły – jeśli mnie zachęci, książka jest moja 🙂 często także idę za poleceniem bliskich osób – zwłaszcza jeśli wiem, że mają dobry gust. Cóż, nie wspomnę już o kierowaniu się ulubionym autorem… 😀
    To i tak nie wszystko, różne rzeczy decydują, czy kupię daną książkę, ale to chyba najczęściej 🙂
    Pozdrawiam!

    https://iambiblioholic.wordpress.com

    Polubienie

  3. Tak to już jest, że wbrew powszechnym przestrogom, my, książkoholicy, lubimy oceniać książki po okładkach 😉 Myślimy sobie, że jak pozycja jest dobra, to i ładnie oprawiona, i niestety strzelamy jak kulą w płot, bo w dzisiejszych czasach naprawdę porządnymi okładkami mogą poszczycić się nawet największe grafomaństwa :p
    Dlatego dla mnie najważniejsze jest kryterium „treść” 🙂 Czasem wiele można stracić na tym, że przed kupnem po prostu się do książki nie zajrzało! Warto zerknąć choćby do pierwszego rozdziału, przeczytać parę zdań, ocenić język autora, czasem tomik przekartkować…
    Co do zasady nr 3, zgadzam się w zupełności! Kocham oryginalne okładki, niektóre z nich to prawdziwe dzieła sztuki! Dlatego moje towarzystwo ma taką zasadę, że zdobywa powieść jeszcze przed ekranizacją 😀 Pozdrawiam 😉

    Polubienie

  4. Ten Twój post mocno zmusił mnie do myślenia 😀 Ciekawe, pod jakim kryterium ja wybioram książki i co jest dla mnie w nich najważniejsze.
    Szkoda, że „Skrawki Błękitu” Ci się nie spodobały. Jak dla mnie były oczywiście od „Dawcy” gorsze (tylko „Zwiadowcy” są od niego lepsi <3), ale były naprawdę, naprawdę dobre. Szkoda, że z pierwszym tomem niezbyt powiązane, ale III tom powinien bardziej Ci się spodobac (o 4 nie wspomnę, bo cudne cudo).
    W sumie to dobry pomysł czytać sobie recenzje przed kupnem książki, ale po pierwsze o tym zapominam a po drugie zwykle wypożyczam, więc jakby co mogę spokojnie oddać 🙂
    Okej, ja się rozpisałam i nie "przeszkadzam" 😀
    Pozdrawiam 😉
    Wpadniesz na bloga? Byłoby super 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s