Książka, ale dlaczego?

Nie, to nie kolejna wercenzja, ale to post, w którym chcę rozwiać jakiekolwiek wątpliwości, dlaczego wolę sto razy bardziej książki od filmów. O tym, że bardziej lubię papier od ekranu można się przekonać klikając w zakładki ,,Adaptacje” i ,,Książki”, zdecydowanie więcej jest tam recenzji przeczytanych opowiadań, a nie tych obejrzanych. Osobiście, lubię pójść do kina na najnowszą ekranizację ulubionej powieści, ale czasami po wyjściu nie wiem czy mam się śmiać czy płakać. Niektóre filmy są tak potwornie ,,wygniecione”, że aż ręce opadają. A skoro już przy temacie kinematografii jesteśmy to wypada pogratulować Oscara ,,Idzie”. Osobiście nie oglądałam jej i nie zamierzam, ponieważ to zupełnie nie moja tematyka, nie moje klimaty, ale muszę przyznać to dość duży sukces. Dla mnie, jeżeli ktoś staje się fanem filmu po tym, gdy on zdobędzie jakieś cenne wyróżnienie, jest to po prostu szpan.

Wracając, tytuł postu brzmi: ,,Książka, ale dlaczego?’’, postanawiam w paru punktach opisać dlaczego wolę czytać, a nie oglądać. Może się to wydać banalnym tematem do dyskusji, typowym do rozprawki, ale wiele osób choćby w pracy klasowej pisze, że bardziej lubi obejrzeć telewizję zamiast poczytać. Moim zdaniem to wcale nie świadczy dobrze o społeczeństwie. Oczywiście, każdy może mieć różne zdanie od mojego, ale według mnie książki i tak powinny pozostać na pierwszym miejscu. Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się obejrzeć adaptacji filmowej lektury szkolnej. Choćby nie wiem jak nudna była i tak ją przeczytam. No, może wyjątkiem są ,,Krzyżacy”, ale o nich między innymi będzie za tydzień. Pamiętam jak męczyłam się z powieścią Juliusza Verna ,,W 80 dni dookoła świata”, ogólnie fabuła mi się bardzo podobała, była ciekawa, raczej się przy niej nie nudziłam, ale topornie mi szło czytanie. Pomimo tego nie odpuściłam i doczytałam do końca, a filmu nigdy nie obejrzałam, przynajmniej nie całego. Dla mnie ,,olanie” książki i pójście na łatwiznę poprzez oglądnięcie ekranizacji to po prostu głupota. (wyjątek ,,Krzyżacy”) Znowu się pastwię nad Henrykiem Sienkiewiczem i jego ,,Krzyżakami”, niestety. Może ktoś mnie jednak do nich przekona? 😀

Dlaczego wolę książki od filmów:

1. Pierwsze i najważniejsze. Najpierw książka potem film. Właściwie nie spotkałam się jeszcze z sytuacją odwrotną. Raz tylko widziałam ,,Czarownicę” (z Angeliną Jolie) pisaną na podstawie scenariusza, ale gdyby to dogłębnie przeanalizować to jest to przerobiona ,,Śpiąca królewna” czyli potwierdza się schemat            KSIĄŻKA—->FILM
Sprawa w tym wypadku trochę dyskusyjna, podobnie jak ze stwierdzeniem co było wcześniej, jajko czy kura.

7607122.3

2. Po drugie, gdyby reżyserzy chcieli dokładnie opisać całą historię zawartą w książce to filmy trwałyby za długo, kina straciłyby klientów, bo ludzie by się nudzili czyli generalnie to byłby koniec kinematografii. Niestety, czasami czekamy z zapałem na ekranizację przez cały rok, idziemy na seans, a po nim stwierdzamy, że lepiej byłoby nie przeczytać książki żeby nie przeżywać takiego rozczarowania. Oczywiście są dobre filmy i wiernie oddające treść. Dla mnie ogromnie pozytywnym zaskoczeniem były ,,Igrzyska Śmierci”. Moim zdaniem choćby poprawne odwzorowanie zachowań Katniss czy Peety było niemożliwe, a jednak Francis Lawrence, a wcześniej Gary Ross świetnie dobrali obsadę, napisali wspaniały scenariusz i śmiało mogę stwierdzić, że był on nie tyle co poprawny, ale bardzo dobry. Czyli:

58395_ksiazki-i-filmy-na-ich-podstawie

3. W książkach w każdym momencie mogę wrócić do poprzednich rozdziałów, jest to szczególnie potrzebne kiedy się ,,wciągnę’’ i nie potrafię przestać czytać. Przyznam, czasami zdarza mi się czytać tak szybko z przejęcia, że uciekają mi linijki. Oglądając film w kinie raczej nie poproszę operatora o cofnięcie sceny, zwłaszcza wtedy gdy jest angielska produkcja i polskie napisy i nie zdarzę czegoś przeczytać. Jasne, można sobie włączyć sobie DVD, ale zazwyczaj jeżeli chcemy być na bieżąco to raczej idziemy na premierę. Ten punkt każdy może poddać własnej ocenie, bo owszem jest o czym porozmawiać.

facepalm1

4. Dla mnie ważną rzeczą podczas czytania jest moja wyobraźnia. Czasami mnie ona zaskakuje. Bardzo w jej rozwijaniu właśnie pomagają książki, nie filmy. W tych pierwszych możemy trochę pogłówkować, wysilić się, pomyśleć nad sensem, nad słowami, przemyśleć je jeszcze raz. Czytając tworzę swój własny świat i tylko ja mam do niego klucze. W filmie, niekoniecznie. Tutaj wszystko mam podane na tacy i nie stajemy się przez to kreatywni.

919a0aa3165fc65de070393c76b14e68,640,0,0,0

5. Ten punkt będzie trochę nawiązaniem do poprzedniego. Kiedy czytam mogę oddać wodze fantazji, powymyślać takie głupoty, o których nikt nie słyszał, na swój sposób odegrać dane sceny i dialogi bohaterów. Wyłączam się na zewnętrzny świat i jestem już tylko ja i Katniss, Tris, Jonasz, Hermiona, Liesel, Pulpecja czy też Julia, stoję pośrodku areny, dystryktu, mieszkania, zamku, błoni, ulicy. Wszystko jest moje, a po skończeniu powieści bardzo lubię ją odtwarzać jeszcze raz i dawać jej inne zakończenie. Czasami bardzo nie chcę żeby jakaś sytuacja się źle skończyła dlatego, np. kiedy umiera bohater zastanawiam się później co by było gdyby jednak żył.

i-2cc88cd690f72b0c7d4ae9424284dfc4-01

Myślę, że te punkty były dosyć subiektywne. Nie przepadam za filmami i ogólnie adaptacjami książek, ale też nic do nich nie mam. Jeśli ktoś chce iść do kina to po prostu idzie choć uważam, że zawsze najpierw powinno się przeczytać, a dopiero później obejrzeć. Moim zdaniem filmy lekko ogłupiają i otępiają, a tym bardziej nie rozwijają. Dużo też zależy od reżysera, przedstawianej historii, jakości wykonania. Filmy potrafią ułatwiać życie i skrócić czas pracy, ale bardzo często pomijają sedno sytuacji.

 

TO WSZYSTKO JEST TYLKO I WYŁĄCZNIE MOJĄ OPINIĄ 🙂

Reklamy

6 myśli nt. „Książka, ale dlaczego?

  1. Czytanie rozwija wyobraźnię, podczas gdy telewizja działa wprost przeciwnie – dlatego książki są dla mnie na pierwszym miejscu. Ale jestem zdania, że istnieją też filmy, przy których trzeba pomyśleć i osobiście takie najbardziej lubię. Natomiast co do ekranizacji… Wiadomo, zawsze trzeba wyciąć sporo z książki (no chyba że ekranizuje się Hobbita, wtedy to działa na odwrót :D) i człowiek może być zawiedziony. Chociaż zdarzyło się, że adaptacja skłoniła mnie do przeczytania książki i jestem zdania, że jedno i drugie było dobre – chodzi mi o „Dziewczynę z tatuażem”. Także różnie to bywa, ale książki i tak kocham 🙂

    Polubienie

  2. Zgadzam się ze wszystkim. Podobnie jak u Ciebie jedynym filmem, jaki mnie zaskoczył i dał pełną satysfakcję były Igrzyska. Całkiem niezła była również „Złodziejka książek”, widać, że starali się odwzorować książkę, chociaż z racji ograniczonego czasu musieli część scen pominąć. Ostatnio oglądałam „Love, Rosie”… Aktorzy świetni, role odegrane dokładnie tak jak ja bym to widziała, ale… Ale jedynie niewielki ułamek adaptacji odpowiadał książce. Wszystko pozmieniali, pomieszali, poprzekręcali, pominęli najważniejsze emocje i w efekcie końcowym wyszedł jeden wielki bigos. Wyłączyłam w połowie i uznałam never again!
    Film, choćby nie wiem jak dobrze odegrany, zabija część emocji, z którymi książka nie ma żadnego problemu. Uwielbiam, kocham i szanuję książki i uważam, że reżyserowie powinni przestać tak desperacko zarabiać na sławie, jaką osiągnęli autorzy.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s