,,Zbuntowana” – film, warto?

Tytuł: ,,Zbuntowana’’

Uwaga! Możliwe, że gdzieś tu coś zespojlerowałam, więc czytasz na własną odpowiedzialność! (Raczej nie, ale jakby co to ostrzegałam.)

Recenzja tuż po wyjściu z kina to najlepsza recenzja. Obiecuję, że okropnie niewygodne siedzenia wcale nie będą ważyć o ocenie. A jak było faktycznie? Rzeczywiście ekscytująco, tajemniczo, romantycznie, zaskakująco? No cóż… zabawnie. Tak, dokładnie tak. Nie piszę tego w negatywnym aspekcie, ale fakt pozostanie faktem. Sceny, które rzekomo miały napawać lękiem i trwogą, zwyczajnie w świecie rozbawić mogły wręcz do łez. Jeżeli chcecie wiedzieć o czym jest ,,Zbuntowana’’ zapraszam na recenzję książki. Film muszę przyznać był całkiem dobrze odwzorowany. Wersji papierowej przyznałam 7/10 punktów, a wersji ekranowej mogę dać tyle samo. Co się złożyło na tą ocenę? Zarówno kilka pozytywnych czynników jak i tych negatywnych.

 „+”

  • Przede wszystkim urzekły mnie efekty specjalne. Montażyści musieli się wiele opracować, aby uzyskać taki efekt. W ,,Zbuntowanej’’ już z góry wiadomo było, że zobaczymy ich całkiem dużo. Symulacje, którym Tris była poddawana w książce brzmiały bardzo nierealnie, a przeniesienie tego na ekran musiało sporo pracy i nerwów kosztować. W tym wypadku każdy detal był wspaniale dopracowany.
  • A jak było z grą aktorską? Też nienajgorzej. Osobiście nie przepadam za Shailene Woodley, uważam, że nie gra jakoś wybitnie, a jej wysoka pozycja w rankingu na Filmwebie jak dla mnie jest nie uzasadniona. Pomimo tego, wydaje mi się, że od czasu pierwszej części ,,Niezgodnej’’ jej umiejętności aktorski w jakimś małym stopniu wzrosły. Dalej mnie nie urzeka, ale jest lepiej. Na razie w tym podpunkcie znajduje się sama krytyka, więc dlaczego piszę to w pozytywach? Ponieważ niespecjalną grę aktorską Shailene można wybaczyć dzięki Tho Jamesowi. Sama się dziwie, że mam takie zdanie, ale to prawda. Rola Tobiasa jak dla mnie była świetnie odegrana i dzięki dobremu scenariuszowi, taki Eaton chyba nawet bardziej mi się podobał niż ten książkowy. Wiele do filmu wniosła także wspaniała Kate Winslet, która trzeba przyznać ma już doświadczenie i można było to zobaczyć. Duże brawa dla Ansela Elgorta, wcielił się w Caleba niemal idealnie.
  • Kolejnym pozytywem był scenariusz. Wycięto sceny z książki, które osobiście mnie denerwowały, np. Tris i Tobias nie całowali się za każdym razem, gdy się tylko zobaczyli. Dla mnie to ogromny plus. Akcja była całkiem płynna, żadne przestoje nie rzucały się w oczy.

„-”

Skoro nie dałam 10/10 to znaczy, że jednak coś nie do końca grało. Ale co?

  • Tak jak pisałam wcześniej, nie przepadam za Shailene Woodley. W jej grze nie podoba mi się jej mimika, jej gesty, sposób w jaki wyraża uczucia. Myślę, że z biegiem czasu będzie coraz lepiej, ale niestety jako Tris według mnie, nie sprawdziła się. Ansel Elgort świetnie jak dla mnie grał Caleba, jego obojętność wobec siostry była widoczna i choć z książki wiemy, że główną bohaterkę zabolała mocno zdrada brata to na ekranie tego w ogóle nie było widać. Poziom aktorstwa można poprawić, ale w niej jest coś co irytuje mnie ogromnie, nie mam pojęcia dokładnie co, ale po prostu za nią nie przepadam i ten czynnik ma jakiś wpływ na moją opinię.
  • Jeśli już o grze aktorskiej mówimy to muszę przyznać, że kawał aktorskiego drewna pokazał Miles Teller. On również nie jest moim ulubionym aktorem. Moim zdaniem, obojętne czy to plan filmowy czy też spacer po chodniku, on zawsze ma taką samą minę. Następnym znanym nazwiskiem, niekoniecznie na sławę samodzielnie zapracowanym jest Zoe Kravitz. W pierwszej części uważałam, że to idealna Christina, ale teraz po ,,Zbuntowanej’’ wydaje mi się jednak, że sławne nazwisko swoje robi.
  • Książka była bardzo dynamiczna, pełna akcji, wiele się w niej działo, czytając widziałam kiedy autorka chce przekazać nam smutek, radość, dreszczyk tajemniczości i takie właśnie towarzyszyły mi emocje. Niestety albo stety w filmie wiele „dramatycznych” sytuacji było po prostu zabawnych, nie tylko dla mnie. Kiedy Tris nie wytrzymała i uderzyła Petera, posyłając go na szklaną ścianę, widzieliśmy przylepiony do szyby nos Milesa Tellera, ociekający chyba sokiem z pomidorów. Cała sala zaniosła się śmiechem, ja również. Miło było się pośmiać, ale to trochę zburzyło klimat, który był przez cały czas budowany.

Pomimo tego, że wypisałam po 3 plusy i minusy tego filmu czyli teoretycznie moja ocena powinna być 5/10, stwierdzam, że ,,Zbuntowana’’ w pełni zasłużyła na 7. Możliwe, że moja opinia jest tak bardzo pozytywna, ponieważ nie oczekiwałam jakiegoś wielkiego dzieła, ale muszę przyznać ta ekranizacja zdecydowanie warta była obejrzenia.

Ocena: 7/10

7674891.3

Reklamy

8 myśli nt. „,,Zbuntowana” – film, warto?

  1. Ja też czytał książki i ogólnie wyznaję zasadę, że „książka z pewnością jest zawsze lepsza niż film” i jak widać to się sprawdza 🙂 Ale film tez zamierzam oglądnąć, a dzięki tobie to chyba nawet zainwestytuje w bilet do kina, a nie jak to zawsze robiłam – kino domowe pod kocykiem 🙂 A i zgadzam się z jeszcze jednym 🙂 Trylogia Niezgodna jest świetna i w ogóle kocham ją, ale Igrzyska to poprostu cudo 🙂

    Polubienie

    • Też nie uważam, że to jakieś wybitne dzieło, ale jak dla mnie aż tak źle nie było. 🙂 Moją ulubioną częścią jest chyba ,,Wierna” i to właśnie ekranizacji tej części nie mogę się doczekać. A ,Zbuntowana” na filmie też wypadła nie najgorzej. 🙂 Osobiście polecam.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s