,,Złodziej pioruna” – O Percym Jacksonie słów parę

Tytuł: ,,Percy Jackson i bogowie olimpijscy. Złodziej pioruna.’’
Autor: Rick Riordan

Korzystając z ogromnych przecen w księgarni internetowej bonito.pl z okazji ich urodzin, kupiłam całą serię o Percym Jacksonie i bogach olimpijskich, niektórzy mogą powiedzieć, że to nierozsądne, bo to aż pięć części, ale ja ani trochę nie żałuję. Przynajmniej na razie. Ten post miał być kolejnym z serii #książkavsfilm, ale przyznam czytałam całą masę negatywnych opinii o filmie i sama nie wiem czy się w ogóle opłaca obejrzeć. Ktoś widział, poleca? Po ,,Złodzieju pioruna’’ muszę przyznać, że właśnie takiej książki szukałam. Nareszcie nie ma tu ŻADNEGO wątku miłosnego! Uff. Wprawdzie głównymi bohaterami są chłopak i dziewczyna, ale łączy ich przyjaźń. Myślę, że na głębsze uczucia przyjdzie jeszcze czas. Długo rozglądałam się za powieścią, która zastąpiłaby mi ,,Igrzyska śmierci’’. Nie wiem dlaczego ta trylogia tak na mnie podziałała, według mnie jest wspaniała i po niej mam jeszcze większe wymagania dotyczące książek. Percy Jackson to nie do końca to samo Katniss, ale przyznam to miłe oderwanie od schematycznych historii pełnych ckliwych miłosnych dialogów.

Dwunastoletni Percy Jackson często wpada w kłopoty, niekoniecznie z własnej woli. To raczej one znajdują jego, a dysleksja i ADHD bynajmniej nie pomagają mu w ukończeniu kolejnej szkoły, z wszystkich poprzednich go wyrzucono. Za dziwnymi wypadkami stoi jednak nie zwyczajny pech, ale pochodzenie. Żyć, będąc dzieckiem boga olimpijskiego nie jest wcale łatwo, a w szczególności będąc synem Posejdona.

 

”Prawdziwy świat jest tam, gdzie są potwory. Dopiero tam przekonujesz się, ile jesteś wart.”

 

W tym roku podczas narady w przesilenie zimowe na Olimpie doszło do kradzieży pioruna Zeuasa, a główny podejrzany to najmłodszy potomek Pana Mórz, Percy. Sam Władca Wód uważa zaś, że został wrobiony i prawdziwym złodziejem jest Hades. Kto naprawdę ukradł atrybut największego boga? Percy wraz z dwójką przyjaciół córką Ateny, Annabeth i satyrem Gorverem zostają oddelegowani na misję poszukiwawczą. Czy uda im się odzyskać skradziony przedmiot zanim wybuchnie wojna na Olimpie?

Tak jak pisałam na początku, ta książka jest świetna. Czytając możemy śmiało puścić wodze naszej fantazji i nie musimy się bać, że gdy się wyhasa to przestanie poprawnie działać. W ,,Złodzieju pioruna’’ nie znajdziemy nudnych rozdziałów zatrzymujących akcję, w każdym się dużo dzieje, ale nie jest przesadzone. Jakoż iż nie przepadam ogólnie za historią to mitologię przyznam, lubię. Niemniej jednak zawsze mylili mi się ze sobą bogowie, półbogowie i wszystkie magiczne istoty, a po tej książce podejrzewam, że już zapamiętam większość mitologicznych, występujących w niej nazw.

Podoba mi się, że cała historia jest utrzymana w bardzo nierealnym tonie, bo jakoś czuje, że to się nigdy nie wydarzyło, a pomimo tego bardzo przyjemnie mi się czyta. Książki, które pozostają na dłużej w mojej głowie pozostawiają u mnie ślad, nawet jeżeli wydarzenia opisane są wręcz nieosiągalne przez człowieka, ale w najmniejszym stopniu jednak wykonalne (np. latanie na miotle) to mam wrażenie, że da się przygodę z tej powieści przeżyć na własnej skórze. Dla mnie pokonanie Minotaura czy też mitologicznej Meduzy to zbyt duża abstrakcja. Mogę dać się zamknąć w ogrodzeniu dystryktu, mogę walczyć przeciwko Erudytom nawet mogę w jakiś sposób latać na dywanie, ale krwiożerczej Chimery mój mózg już nie przetrawi.

 

”Bardzo chciałbym móc powiedzieć, że w drodze na dół nachodziły mnie głębokie przemyślenia i doznawałem nagłych objawień, że pogodziłem się z własną śmiercią, śmiałem się śmierci w twarz itd. A tak naprawdę to jak było? Naprawdę myślałem po prostu „Aaaaaaauuuuuuaaaaaaa!”.

 

Moim zdaniem, pan Rick Riordan stworzył wspaniałą powieść z gatunku dla młodzieży. Widać, że autor wrzucił na luz i podszedł do pisania bez obaw co z tego wyjdzie. Humor znajdujemy tu też dosyć często i to dodaje książce swój znak firmowy. Najbardziej mnie cieszy, że w końcu znalazłam powieść, która nie zawiera przesłodzonej miłości. Teraz można zauważyć, że większość pisarzy tworzących powieści dla nastolatków za pewniaka w swojej historii wzięło wątek miłosny. Może to dobry sposób na zwerbowanie nastoletnich piskliwych dziewcząt, które książką się poparzyły i dlatego jej nie używają, ale stali czytelnicy, którzy pochłaniają całe grube tomiska mogą powoli poczuć zmęczenie romantycznymi spojrzeniami głównych bohaterów. ,,Złodziej pioruna’’ to powieść przede wszystkim zabawna i zachęcająca do przeczytania następnego tomu. Gorącą ją polecam!

Ocena: 10/10

Reklamy

9 myśli nt. „,,Złodziej pioruna” – O Percym Jacksonie słów parę

  1. Ooooj zgadzam się z Tobą w 101 %, haha 🙂 Mam również te wszystkie książki w swojej bibliotecce, a nawet jeden komiks 🙂 Te książki są świetne i takie hmm…jak to nazwać…śmieszne? Może nie śmieszne, ale w niektórych momentach zabawne 🙂 I dzięki temu są świetne. Ściskam i życzę powodzenia w pisaniu 🙂

    Lubię to

    • Nie wiem jakiej rady udzielić, może zacznij jeszcze raz od pierwszej? 🙂 Moim zdaniem, Percy’ego warto przeczytać, choćby nawet po to żeby się pośmiać.

      Lubię to

    • Głowa do góry, są lepsze części od 2. 🙂 Moim zdaniem warto jednak zacząć od cz. 1., choćby dlatego, żeby uporządkować sobie wydarzenia 😉
      Muszę przyznać, że moje pierwsze odczucia po „Złodzieju…” były mieszane… Na początku nawet trochę irytował mnie sam Peter Johnson(!) 😀 i jego nastawienie do świata 🙂 Z drugiej strony książka swoją rolę spełniła i pozostawiła niedosyt, zachęciła mnie do sięgnięcia po kontynuację. Drugą część czytało mi się przyjemnie, a od trzeciej rozpoczęło się moje uzależnienie od świata Percy’ego 😀
      Pozdrawiam czytelników! ❤

      Lubię to

  2. Pytałaś, czy „Złodziej…” warty obejrzenia… Jeżeli jeszcze tego nie zrobiłaś, radzę ci filmu NIE oglądać. 😦 Jako fanka książek Riordana gorzko się zawiodłam.
    Tak naprawdę film i książkę łączą tylko… imiona głównych bohaterów? 😮 Wstyd przyznać, ale tak właśnie jest.
    W filmie nie ma żadnej głębi ani słynnego książkowego humoru. Wiele istotnych(!) postaci po prostu pominięto, inne ukazano w krzywym zwierciadle (zwłaszcza Annabeth i Luke’a). Filmowy Obóz Herosów jest chyba parodią tego książkowego. Fabuła też nijak ma się do „Złodzieja pioruna” i tytuł jest po prostu błędem, bo obraz nieudolnie przekształca prawdziwą historię.
    Jedynym plusem jest strona techniczna filmu i efekty specjalne. Nie polecam 🙂

    Lubię to

  3. Pingback: Tak dużo książek na świecie, tak mało czasu na czytanie… – podsumowanie 2015 | Wercenzentka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s