Za mało książkoholizmu

Zacznijmy od tego, czym jest książkoholizm?

Definicja:
To bardzo pozytywne uzależnienie od książek, przynoszące nam głównie korzyści, szczególnie w sytuacjach sam na sam z osobnikami o ciętym języku, poprawiające nasze samopoczucie i samoocenę.

Objawy:
Nadmierne czytanie książek, niecierpliwość związana z następstwem wydarzeń w tymczasowej powieści, brak skupienia podczas wykonywania innych zajęć.

Skutki:
Zazwyczaj codziennym czynnościom towarzyszy uśmiech na twarzy, ale czasami można również poczuć konsternacje i ogromną ciekawość związaną z kolejnymi rozdziałami. Obserwowany obiekt wyraża się czasami przeczytanymi niegdyś zwrotami, nie zawsze zrozumiałymi dla rówieśników, rozmawia tylko o bohaterach książkowych, utożsamia się z nimi, nie chce aby ktoś mu przeszkadzał podczas pochłaniania kolejnej powieści. Możemy niestety zaobserwować także wyłączenie koncentracji podczas ważnej lekcji, dziwne zachowanie, rozkojarzenie, a czasami nawet drażliwość. Niemniej jednak trzeba zaznaczyć, że emocje zmieniają się wraz z czytaną przez dany obiekt książką, dlatego skutki w większości przypadków nie są groźne.

Czy dolegliwość jest uleczalna?
Zdecydowanie nie.

Czy należy pilnie skonsultować się z lekarzem?
Kontakt ze specjalistą jest zalecany tylko i wyłącznie, gdy dany uzależniony obiekt przestaje przez dłuższy czas jeść i pić, spać, korzystać z toalety oraz odmawia wyjścia na świeże powietrze, tłumacząc się, że zrobi to gdy tylko skończy rozdział, a sytuacja powtarza się wielokrotnie. Wówczas książkoholizm staje się niebezpieczny dla życia i zdrowia obiektu.

 

***********************************

Gdyby ktoś poprosił mnie o napisanie ulotki dotyczącej  książkoholizmu, właśnie tak ona by wyglądała. Dlaczego jedni na niego zapadają, a inni wolą chorować sobie na komputeroholizm? Na to pytanie nie znam odpowiedzi.

tumblr_nb35o8JfVx1tdai6fo1_500

Im więcej książek czytam, tym bardziej mam ochotę na kolejne. Gdybym nie musiała chodzić do szkoły (biorę to bardzo hipotetycznie pod uwagę) i mogła mieć wolny czas to robiłabym to bez przerwy, z paroma godzinami przeznaczonymi na treningi i fortepian. Ktoś może zapytać, czy by mi się nie nudziło? Nie, ponieważ każda książka jest inna, nie ma dwóch takich samych. Oczywiście można ze sobą porównywać, np.  ,,Igrzyska Śmierci” i ,,Niezgodną”, ale pomimo ogromnego podobieństwa napisane zostały przez dwie kompletnie inne autorki i było parę znaczących różnić. To tak jak z ludźmi. Nawet bliźnięta się czymś różnią.

Pomimo, że książkoholizm to najlepsze z wszystkich uzależnień to i tak wciąż za mało ludzi chce się mu poddać. Według statystycznych badań 56% Polaków W OGÓLE nie czyta, a co najgorsze w skład tej liczby wchodzą osoby z wyższym wykształceniem i nastolatki czyli właściwie ci, którzy przykład powinni dawać i ci, którzy są przyszłością narodu. Przypuśćmy, że ktoś nie ma pieniędzy aby udać się do księgarni, ale ja się pytam, od czego są biblioteki? Moim zdaniem właśnie tam można znaleźć najoryginalniejsze książki, o których świat zapomniał, ale stara półka jeszcze nie. Oczywiście nie zawsze lubimy wypożyczać, ale trzeba przyznać, że w bibliotecznych zakamarkach jest jeszcze wiele do odkrycia. A czas? Oj, dla chcącego nic trudnego. Codziennie do domu wracam około ósmej wieczór, na biurku czeka na mnie stos zadań do zrobienia i masa materiałów do nauczenia się do szkoły, a pomimo to nigdy nie zapominam żeby chwilę poczytać. Choć w przypadku mojego książkoholizmu, o czytaniu nie da się zapomnieć, bo odczuwam wewnętrzną potrzebę sięgnięcia po jakąś powieść albo krótkie opowiadanko. A wracając do kwestii finansowych to muszę przyznać, że teraz w Internecie można znaleźć dosłownie wszystko, więc wersja PDF jakiegoś książkowego egzemplarza w dzisiejszych czasach to zupełnie nie problem.

W czym więc kłopot? Moim zdaniem tylko i wyłącznie z chęciami. Myślę, że nikt nie może mi zarzucić, że czytanie jest męczące. Ludzie nie czytają, bo najprawdopodobniej im się po prostu nie chce. Drugą możliwością może być brak ‘’podbudowy’’, jeżeli ktoś nigdy nie popatrzył na półkę i nie sięgnął po żadną książkę to nie może powiedzieć czy to zajęcie mu się podoba czy też nie. A w ogóle to najgorzej jest nakłonić nieczytających, którzy z góry zakładają, że to im nic nie da. Znam parę naprawdę upartych (dorosłych) osób, które za nic w świecie nic nie przeczytają i uważają, że mają rację. Niestety czasami już nie ma na to rady.

tumblr_msd6sgR0ha1sxmkg1o1_500

Trzeba przyznać, że takich prawdziwych książkoholików w Polsce mamy niewielu, co może smucić, bo kilkuset ludzi nie przemówi nagle całemu narodowi. Moim zdaniem świetnym pomysłem byłoby zorganizowanie jakiejś akcji czytelniczej, dzięki której Polacy częściej sięgaliby po rożne pozycje, np. Dzień Darmowych Książek, kiedy to można by było dostać w księgarni trzy dowolne powieści za darmo. Myślę, że to podniosłoby poziom czytelnictwa, a dzięki większej sprzedaży, ceny książek by zmalały. Uważam, że taki pomysł sprzedałby się jak świeże bułeczki, a książkoholizm zdecydowanie by się rozpowszechnił.

tumblr_mq72u9Nx9c1rym6ieo1_400

Reklamy

16 myśli nt. „Za mało książkoholizmu

  1. Też jestem książkoholiczką. I to nie tylko czytającą, ale też kupującą 😀 i u mnie tak było od dziecka – rodzice od małego czytali mi książki do poduszki i zachęcali do sięgania po nie. I tak zostało, nawet studia mam związane z książkami 😉 idąc dalej tym tropem, wydaje mi się, że wiele zależy od tego, czy rodzice zachęcają dzieci do czytania. Jeśli z domu wyniesie się przekonanie, że książki to zło i są niepotrzebne, trudno będzie kogoś takiego przekonać, że jest odwrotnie. Znam osoby, które wręcz szczycą się tym, że nie czytają w ogóle. Smutne…
    Być może też niektórym czytanie kojarzy się z lekturami szkolnymi i stąd ich niechęć. Gdyby podsuwać im książki lżejsze, może niektórzy chociaż by się przemogli i zaczęli czytać, ale nie jest to kwestią łatwą 😀 najprościej jest po prostu wychować czytelnika, dlatego tak ważne są kampanie promujące czytanie dzieciom od małego. To działa, jestem żywym przykładem 😀
    Natomiast co do braku czasu, to tylko wymówka, ile osób dojeżdża do pracy/szkoły i czyta w komunikacji miejskiej? Czas znaleźć można jeśli tylko się chce. 🙂

    Rozpisałam się jak zwykle, ale temat ciekawy i ważny. Fajnie, że go poruszyłaś 🙂
    Pozdrawiam!

    Polubienie

    • Komentarz wspaniały 😀 Temat ważny i dobrze by było gdyby to co napisałam dotarło do niektórych, szczególnie tych osób, które najbardziej wzbraniają się przed czytaniem. Rozumiem, że czasami można mieć tak zwanego „lenia”, ale jak na mój gust książki są świetnym rozwiązaniem na niego. 🙂

      Polubienie

  2. Wer! Świetny wpis! Jestem pełna podziwu dla twojego rozwoju w pisaniu! Masz lekkie pióro, piszesz dowcipnie i inteligentnie. Bez wątpienia jest to wpływ właśnie tych wszystkich przeczytanych książek 🙂 czytam Twojego bloga z ciekawości, nie dlatego że jesteś moją siostrą; D (chociaż to też jest argument). Tak trzymaj!!:*

    Polubienie

  3. Mnie też czytano jak byłam dzieckiem. Szczególnie upodobałam sobie Kopciuszka i Kubusia Puchatka. Potem poleciały inne książki, jak chociażby Mikołajek czy nawet Harry Potter. Ale ja przecież nie o tym chciałam 😛
    Ja nie lubiłam z początku ani pisać ani czytać, choć czytano mi jak byłam dzieckiem. Dlaczego? Zwyczajnie dlatego, że czytając dukałam i nie rozumiałam co czytam. Nie potrafiłam powiedzieć, o czym jest dany tekst, ani kto jest głównym bohaterem. Moim zdaniem to, że rodzice czytają swoim dzieciom nie jest gwarancją na wychowanie „książkoholika”. W 3 klasie podstawówki mama zapisała mnie na zajęcia dodatkowe z języka Polskiego. I choć teraz pamiętam tylko imię jej syna (nie wiem dlaczego – nigdy potem nie mieliśmy kontaktu) to jestem jej bardzo wdzięczna; nauczyła mnie ROZUMIEĆ.
    Teraz pożeram książki namiętnie, choć zdarzają mi się dostać alergii na książki. Nadal je kocham i kupuję, ale nie mogę przeczytać. Choć to pewnie dlatego, że profil mojej klasy liceum wymaga ode mnie uwagi 24/h. I jestem zbyt zmęczona nawet na odpoczywanie.
    I fakt, zamiast zacząć czytać nudne lektury lepiej zacząć od czegoś łatwego i przyjemnego.
    Mogłabym skopiować połowę tego co napisałaś, by pokazać co rozbawiło mnie najbardziej, ale niech stracę ( i tak za dużo piszę) i wybiorę jedno:

    Objawy:
    Nadmierne czytanie książek, niecierpliwość związana z następstwem wydarzeń w tymczasowej powieści, brak skupienia podczas wykonywania innych zajęć.

    Zgadza się, wszystko się zgadza. Czy aby na pewno nie potrzebuję lekarza? 😀

    Polubienie

    • Myślę, że jeżeli do tego dojdzie zaprzestanie wykonywania zwyczajnych czynności dziennych i życiowych to kwalifikuje się to już do rodzaju książkoholizmu, który koniecznie trzeba skonsultować z lekarzem specjalistą. 😀

      Polubienie

  4. Ja nie wyobrażam sobie życia bez książek. Po prostu nie mogłabym bez nich normalnie funkcjonować. Czytam od najmłodszych lat. Zaczęło się od bajek dla dzieci i trwa do dzisiaj. Nie raz napotykam na zdziwione spojrzenia lub pytania typu: Po co czytasz? Chce ci się? Po prostu nie rozumiem ludzi, którzy uważają czytanie za przykry obowiązek, a normalnej książki nawet kijem nie tkną. Przecież lektury to nie wszystko. 

    Całkowicie zgadzam się z twoimi słowami o książkoholiźmie. Sama do takich osób należę, ale nigdy przenigdy nie chciałabym się z niego wyleczyć. Ale w sumie to nikt nie potrafiłby mi już pomóc. Po prostu moje uzależnienie zaszło zbyt daleko 🙂
    
Pozdrawiam! 🙂

    Polubienie

  5. Moim skromnym zdaniem trochę źle podchodzisz do sprawy. Rozdawanie książek za darmo to tak na serio zabieranie chleba pisarzom, wydawcom, korektorom oraz masie innych osób które miały swój wkład w ich stworzenie. Nie możemy tego zrobić tak samo jest ze ściąganiem pdf-ów. Oni to robią dla nas jak przestanie im się opłacać przestaną pisać. Coraz mniej zawodowych pisarzy bo gdyby tylko za to żyli jak dawno wylądowaliby pod mostem. W tym przypadku najważniejsze jest przysłowie ” Czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał”. Trzeba zacząć od dzieci. Zapytaj tych którzy mówią że czytanie jest nudne co ostatnio przeczytali. Mogę się założyć ze odpowiedzą książki do szkoły. Właśnie tak się podchodzi do literatury jako coś obowiązkowego, a nie przyjemność. Mówisz że ile procent nie czyta? Wg badan z tamtego roku aż 58 procent z 2012 aż 61 procent. Różnica ta to błąd statystyczny albo wstyd spowodowany tym ze ludzie wolą skłamać i powiedzieć że czytają. Czytanie to nic złego. A teraz osoby takie piętnuje się jak wiedźmy w średniowieczu. Wyśmiewa się często. Widać to w szkołach. To od nich zależy czy czytelnictwo wzrośnie. Nie rozdajmy książek, wspomagajmy nasze biblioteki z sąsiedztwa, księgarnie to ich pracownicy są lekarzami od naszej choroby którzy dołożą nam jeszcze więcej powodów do uzależnienia. Doceńmy ich. Niech będzie ich więcej. Nie zapominajmy o ludzkiej części każdej książki. To nie przedmiot martwy do ozdabiania półki to skarbnica wiedzy w którą zostały wylane uczucia, pasja, fantazja oraz najróżniejsze emocje setek ludzi. To te strony przesiąknięte są tym wszystkim. Wyczuwamy je przez dotyk, słuch, a nawet zapach.
    Do objawów dopisałbym nieprzespane noce.

    Polubienie

    • Myślę, że jeden dzień w roku darmowych książek to jeszcze nie tragedia dla pisarzy, a pdf-ów i tak nie usuniemy wszytkich. 🙂 Faktycznie, zapomniałam napisać o nieprzespanych nocach, a to jeden z ważniejszych skutków. 😀

      Polubienie

      • Mówisz nie tragedia ale zróbmy prostą kalkulacje zwykła czteroosobowa rodzina idzie w taki dzień do księgarni każda z osób dostaje po trzy książki po mniej więcej 40 złotych. To już będzie strata 480 złotych. Niewiele? Spoko pamiętaj że pisarz dostaje tylko kilka procent z całej wartości książki. Dziennie do księgarni przyjdzie łącznie koło 100 – 150 osób. Czyli jeżeli wezmą po 3 książki to będzie strata w wysokości 12000 – 18000 złotych na księgarnię. Licząc nawet jedną książkę to koszt 4000 – 6000 złotych. Małe księgarnie upadają w jeden dzień. W 2012 roku liczba księgarń w Polsce wynosiła 2200. Teraz sobie możesz przemnożyć każą z tych liczb przez ilość księgarń i zobaczysz jakie będą straty. Dla rynku który i tak chwieje się na glinianych nogach. Nadal chcesz książki za darmo?

        Polubienie

      • Myślę, że nawet państwo mogłoby pomóc sfinansować taki projekt. I tak, dalej uważam, że to dobry pomysł, bo moim zdaniem liczba osób, która od dłuższego czasu nie miała książki w ręce jest wręcz zatrważająca i jeśli chcemy coś zmienić to musimy działać. A jak nie taka akcja to można również zorganizować jakąś inną, która wspomogłaby czytelnictwo, ja tylko podałam przykład, ktory dalej uważam za nienajgorszy, bo jak widać i tak większość ludzi nic sobie nie robi z, np. Dnia Książki, który odbędzie się 23 kwietnia, w mediach nie jest to szczególnie nagłaśniane i nikt nie zachęca ludzi do czytania, bardziej w społeczeństwie sprzedaje się Dzień Przytulania czy jakiejś innej głupotki, jeżeli ja chcę kogoś przytulić to to po prostu robię. A Dzień Książki mógłby motywować do działania, ale jeżeli mało kto się tym interesuje to z pustego i Salomon nie naleje. Ludzie ogólnie lubią kiedy mogą dostać coś w gratisie, np. sklepie z uzbieranych punktów dostają niewiele warty brelok czy lipną szklankę i się cieszą i chcą zbierać te punkty dalej. Gdyby ludzie usłyszeli, że mogą dostać książkę za darmo to wiele osób poznałoby to miłe uczucie towarzyszące wciągnięciu się w akcję, a jeżeli przed wyborami nagle są pieniądze na nowe drogi, ulepszenia w miastach to czemu miałoby nie być pieniędzy na książki? To co mamy wykorzystujmy najlepiej jak się da. 🙂

        Polubienie

      • Też jestem za promowaniem czytelnictwa ale trzeba znaleźć drogę taką żeby nikomu nie zaszkodziła. Mi się wydaje że gdyby za darmo się rozdawało braliby ludzie również pazerni którzy i tak tego nie przeczytają. Mamy to do siebie że jak coś za darmo jest to na pewno jest nam potrzebne. Potem leży w kącie i nikt tego nie używa. To ze zbieraniem punktów jest ciekawe ale też trzeba przemyśleć to tak żeby nie oberwały małe księgarnie bo one mają teraz najgorzej. Widać to chociażby po nowościach wydawniczych żeby wyjść na czystko muszą sprzedawać książki po cenie dla nich opłacalnej kiedy w tym samym czasie w internecie można je kupić o wiele taniej. Pamiętajmy jednak również że książka to nie jest jakiś tam przedmiot który można masowo produkować. Do tego żeby powstała potrzebne było zaangażowanie wielu osób oraz kilka lat ciężkiej i monotonnej pracy. Jednak odbiegam od tematu. Trzeba dbać o aktualnych czytelników ale przyciągać również nowych. Promocje nic nie dadzą jeżeli młodzież większe zainteresowanie będzie miała grami. Wchodzi taki dzieciach do sklepu widzi książkę za 30 złotych i grę za tyle samo? co wybierze? Jasne ze grę. Trzeba do nich podejść nie siłą a zachętą pokazać ze czytanie jest przyjemne. Moim zdaniem trzeba dobrej i przemyślanej promocji, wielu konsultacji odpowiednich ministerstw z bibliotekarzami oraz księgarzami oraz co ważniejsze z molami. W życiu nic nie ma za darmo. Mól jak chce docenić pisarza to i tak kupi jego książkę nawet po normalnej cenie. Marketing jest tak zbudowany ze za gratisy w większości przypadków i tak płacisz. Nie wiem czy czytałaś w necie albo na moim blogu wspominałem że w najbliższych latach ma zostać wydany miliard złotych na promowanie czytelnictwa. Mogłoby się wydawać że to duża kwota ale jak to u nas bywa zostanie w połowie zmarnowana na bezwartościowe brednie. My nie mamy organizacji. Promowanie czytelnictwa powinno wyglądać jak parada równości kolorowa wyjątkowa. Za granicą czytelnictwo jest większe ponieważ biblioteki wychodzą do ludzi i różnymi imprezami dla młodych nie zawsze wysokobudżetowymi. U nas z tym krucho. Biblioteki przestały być miejscami spotkań, wymiany myśli. Na szczęście widać w ostatnim czasie drobne ale miłe zmiany w tej kwestii. Będzie jednak trzeba długo poczekać na konkretne wyniki. Coś jednak trzeba zrobić.

        Polubienie

      • No to przynajmniej mamy teraz kompromis, oboje uważamy, że trzeba coś zrobić. Tylko co? Myślę, że tak czy siak coś lub ktoś będzie musiał ucierpieć, zobaczymy kto, o ile w ogóle ktokolwiek się zajmie problemem małej ilości czytelnictwa w Polsce. 🙂

        Polubienie

      • Nikt nie musi ucierpieć 🙂 to przyniesie tylko zysk może nie w formie materialnej ale również ogólnospołecznej i kulturowej 🙂 zajmować niby zajmują się od lat ale biorą się nie od tej strony co trzeba 🙂

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s