„Otchłań” – Wrocław po wojnie nuklearnej

Wrocław po wojnie nuklearnej, przypominający bardziej pogorzelisko niż piękne i żywe miasto, którym kiedyś było to scena, na której rozgrywa się akcja „Otchłani” Roberta J. Szmidta. Na powierzchni miasta panoszą się zmutowane stworzenia o obco brzmiących nazwach, jak „skrzydłocz”, „szarik”, cieniak”, których ulubionym pożywieniem jest oczywiście ludzkie mięso. Pod powierzchnią zaś, próbują żyć ludzie. A właściwie garstka ludzi, z których większość przyszła na świat już w nowej, pozbawionej nadziei rzeczywistości.

Kanały pod Wrocławiem to nowy dom także dla Nauczyciela, głównego bohatera „Otchłani”, który jest jednym z ostatnich ludzi, pamiętających czasy zanim bomba nuklearna zniszczyła cały kontynent europejski. Życie w kanałach to właściwie marna egzystencja, polegająca na rozpaczliwych próbach dotrwania do kolejnego dnia. Mieszkańcy miesiącami nie widzą światła słonecznego, żywią się szczurzym mięsem, jeżeli im się poszczęści, to mięsem upolowanych zmutowanych stworzeń żyjących na powierzchni.

Morale już dawno upadły i nikt nie przejmuje się takimi błahostkami jak nauka czy higiena. Wartości jak przyjaźń, lojalność, miłość to puste słowa i nikt nawet nie udaje, że się nimi kieruje. Liczy się przetrwanie za wszelką cenę. Czytając „Otchłań” ma się wrażenie wszechobecnej beznadziei i upadku. Język, jakim posługują się bohaterowie dodatkowo podkreśla podły nastrój.

Fabuła książki rozpoczyna się od pozornie nieistotnego incydentu, kiedy to Nauczyciel, odpowiedzialny za konstrukcję pułapki na szariki, zostaje oskarżony o doprowadzenie do śmierci narzeczonej Białego. Od tego czasu, wraz ze swoim głucho-niemym synem, Niemotą, Nauczyciel udaje się w długą, bardzo niebezpieczną i nieprzyjemną podróż w poszukiwaniu bezpiecznej enklawy, której wódz nie będzie czyhał na ich życie. Po drodze, musi walczyć zarówno ze zmutowanymi stworzeniami, własną psychiką i wspomnieniami jak i z innymi ocalałymi. Czasy są takie, że nikomu nie można ufać.

Powieść trzyma w napięciu właściwie przez cały czas. Historia Nauczyciela odkrywana jest powoli co dodatkowo podsyca ciekawość. Podoba mi się to, że autor nie próbuje oceniać własnych bohaterów, ale podkreśla, że w powojennym świecie nie istnieje jasny podział na dobro i zło. Jeden człowiek może mieć wiele motywów działania, jak Nauczyciel, co nie pozwala jednoznacznie określić własnych uczuć do danego bohatera.

Jednak to na końcu dochodzimy do fragmentu, który przewraca wszystko do góry nogami. Nie mogę zdradzić o co chodzi, żeby nie zespoilerować. Mogę tylko napisać, że byłam w ciężkim szoku po skończeniu lektury. Zakończenie przeszło moje najśmielsze oczekiwania i zmusiło do przemyśleń.

Do minusów książki zaliczyłabym styl autora. Czasami wątki mogłyby być bardziej rozwinięte, dzięki czemu czytelnik mógłby się jeszcze bardziej wczuć w atmosferę książki.

Ocena: 6/10

Reklamy

3 myśli nt. „„Otchłań” – Wrocław po wojnie nuklearnej

  1. Lubię postapo ale wydaje mi się, że te „Metra” są w takich klimatach nie bardzo moich… 🙂
    Zapraszam Cię do mnie na blogu na nowy, całkiem piękny stosik 😉 Pragnę też poinformować, że niedługo wybije u mnie 10tysięcy wyświetleń, w związku z czym organizuję megakonkurs. Będzie można wybierać spośród wielu – naprawdę wielu, bo kilkudziesięciu – książek 🙂

    Lubię to

  2. Jak zabiorę się za „Metro”, to pewnie ta powieść będzie jedną z tych, po które sięgnę w następnej kolejności 😉 kocham Wrocław i czytanie postapokaliptycznej opowieści, dziejącej się w tym mieście może być ciekawym przeżyciem 🙂

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s