Girl Offline… która już nigdy nie będzie online xxx

Tytuł: „Girl Online w trasie”
Autor: Zoe Sugg

Kiedy sięgałam po drugi tom przygód Penny nie spodziewałam się jakiegoś dużego szału. Pierwsza część (recenzja tutaj) była pisana prostym językiem, poczynania głównej bohaterki były dość przewidywalne, a wątek miłosny poprowadzono jak w pospolitej komedii. Natomiast jeśli chodzi o drugą część to muszę przyznać, że zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona. Oczywiście to dopiero druga powieść Zoelli i jest od niej masa innych lepszych pozycji, ale zauważyłam ogromny postęp w rozwijaniu wątków, opisywaniu sytuacji, pisaniu dialogów.

Związek szesnastoletniej Penny, zwykłej dziewczyny mieszkającej w Brighton, autorki bloga Girl Online z Noah, światowej sławy muzykiem z każdym dniem się rozwija i kwitnie jak na drożdżach pomimo tysięcy kilometrów dzielących ich. Kariera chłopaka zaczyna się piąć na coraz wyższe szczeble i zaprasza on Penny na wyjazd w dwutygodniową trasę koncertową po Europie. Czy życie gwiazdy rocka jest łatwe? Jak wpływ na związek pary będzie miał Blake, przyjaciel Noah?

Na te wbrew pozorom błahe pytania znajdujemy ciekawie rozwinięte odpowiedzi w „Girl Online w trasie”. Książka ta, tak samo jak pierwszy tom ma prostą fabułę i nieskomplikowanych bohaterów, ale w pewien tajemniczy sposób przyciąga i przeczytanie jej zajęło mi tylko dwa dni. Nie zmienia to jednak faktu, że to dalej infantylna opowiastka. Rozdziały są krótkie i pisane dosyć młodzieżowym językiem. Z jednej strony ten „slang” denerwuje, a z drugiej sprawia, że czyta się szybko. Główną  bohaterkę Penny można porównać trochę do Clary z „Darów Anioła”, a w szczególności z pierwszego tomu. Ich sposób myślenia jest dziecinny i czasami niezrozumiały, ale w końcu się do niego przyzwyczajamy.

„Nagle ktoś z tyłu na mnie wpada, wytrącając mi z rąk komórkę.

-Ej! – krzyczę i odwracam się, ale winowajczyni nie zwraca na mnie uwagi. Jest zbyt zajęta wyśpiewaniem piosenki Noah i podskakiwaniem w jej rytm. Rozglądam się za telefonem i zauważam go przy jej stopach. Rzucam się po niego, ale po czyimś kopnięciu przesuwa się obok po lepkiej podłodze.

-O, przepraszam! – woła dziewczyna, która wreszcie mnie zauważyła.

-Nie ma sprawy – odpowiadam, chociaż słowa więzną mi w gardle. Muszę odzyskać telefon. Schylam się i próbuję się do niego dostać, ale za każdym razem, kiedy już mam go dosięgnąć, ląduje coraz dalej.”

Pomimo tylu niedociągnięć to książka ma też zalety. Poprzedni tom był bardzo przewidywalny, a ten zaskoczył mnie końcowym  rozwiązaniem, na które sama bym nie wpadła. Zakończenie na tyle mnie zaintrygowało, że chętnie dowiem się stanie się dalej. Oprócz tego muszę przyznać, że seria „Girl Online” ma świetne okładki, które zdecydowanie przyciągają wzrok.

Podsumowując, tak źle nie było, powiedziałabym, że czytało się nawet naprawdę przyjemnie. Jeżeli macie ochotę na łatwą i szybką lekturę na jesień to „Girl Online w trasie” doskonale się do tego nadaje.

Ocena: 7/10

ZS_GOOT_3D_noshad

Za książkę dziękuję wydawnictwu Insignis.

Reklamy

3 myśli nt. „Girl Offline… która już nigdy nie będzie online xxx

  1. Pingback: Tak dużo książek na świecie, tak mało czasu na czytanie… – podsumowanie 2015 | Wercenzentka

  2. Pingback: TOP 7 youtuberów anglojęzycznych | Wercenzentka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s