Tak dużo książek na świecie, tak mało czasu na czytanie… – podsumowanie 2015

Przez ostatnie pół roku wpisy pojawiały się od czasu do czasu i nie mogę powiedzieć, że nimi zasypywałam. Nie znaczy to wcale, że zapomniałam o czytaniu, wręcz przeciwnie. Nie zawsze znajdywałam chwile żeby sięgnąć nawet po powieść, która mnie bardzo wciągnęła, ale nie zmienia to faktu, że w tym roku przeczytałam 45 książek. Dla niektórych to mało, dla niektórych dużo, dla mnie pierwotnym celem było osiągnięcie 60 pozycji, ale no cóż, dobra ma tylko 24 godziny, a do szkoły chodzić trzeba. Przyznam, że ogólnie w tym roku przeczytałam naprawdę wiele dobrych powieści. Zdarzyło się oczywiście trafić na parę gniotów, ale reasumując o wiele więcej było pozytywnych zaskoczeń.

  1. „Złodziejka książek” – Markus Zusak
  2. „Posłaniec” – Markus Zusak
  3. „Dawca” –Lois Lowry
  4. „Dotyk Julii” – Tahereh Mafi
  5. „Sekret Julii” –Tahereh Mafi
  6. „Dar Julii” – Tahereh Mafi
  7. „Zostań, jeśli kochasz”- Gayle Forman
  8. „Quidditch przez wieki” -Kennilworthy Whisp/ J.K. Rowling
  9. „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć” – Newt Skamander/ J.K. Rowling
  10. „Skrawki błękitu” – Lois Lowry
  11. „Chlapanie atramentem” – Mazer Anne, Potter Ellen
  12. „Baśnie Barda Beedle’a“ – J.K. Rowling
  13. „Percy Jackson; Złodziej pioruna” – Rick Riordan
  14. „Wróć, jeśli pamiętasz” – Gayle Forman
  15. „Hopeless” – Colleen Hoover
  16. „Morze spokoju” – Katja Millay
  17. „Girl Online” – Zoe Sugg
  18. „Gwiazd naszych wina” – John Green
  19. „Percy Jackson; Morze potworów” – Rick Riordan
  20. „Gorzkie, słodkie pocałunki” – Krystyna Siesicka
  21. „Endgame; Wezwanie” – James Frey, Nils Jonhson-Shelton 
  22. “Starter” – Lissa Price
  23. “Szukając Alaski” – John Green
  24. “Diabelskie maszyny; Mechaniczny anioł”- Cassandra Clare
  25. „Diabelskie maszyny; Mechaniczny książę” – Cassandra Clare
  26. „Diabelskie maszyny; Mechaniczna księżniczka” – Cassandra Clare
  27. „Srebrzyste wizje” – Anne Bishop
  28. „Miasto kości” – Cassandra Clare
  29. „Miasto popiołów” – Cassandra Clare
  30. „Miasto szkła” – Cassandra Clare
  31. „Papierowe miasta” – John Green
  32. „Tajemnica diabelskiego kręgu” – Anna Kańtoch
  33. „Monument 14; Odcięci od świata” – Emmy Laybourne
  34. „Kamienie na szaniec” – Aleksander Kamiński
  35. „Mały książę” – Antoine de Saint-Exupéry
  36. ‘’Girl Online w trasie’’ – Zoe Sugg
  37. “Przędza” – Gennifer Albin
  38. “Perfekcjonistka” – Iwona Sobolewska
  39. “After” – Anna Todd
  40. “After. Już nie wiem kim bez ciebie jestem” – Anna Todd
  41. „Niall Horan. One Direction. Z Irlandii na podbój świata” –Danny White
  42. „Szeptem” – Becca Fitzpatrick
  43. „Utrata” – Rachel van Dyken
  44. „1D. Tacy właśnie są” – Danny White
  45. „Podaruj mi miłość. 12 świątecznych opowiadań” – różni autorzy

Nie piszę tego postu oczywiście tylko po to żeby wypisać tytuły. Postanowiłam, że pobawię się w sędziego i porozdzielam miejsca na podium w różnych kategoriach. Koniec roku, Sylwester się zbliża, można się pobawić. 😉

Najlepsza

  1. „Mechaniczna księżniczka”
  2. „Dar Julii”
  3. „Miasto szkła”

Dlaczego taki wybór? No cóż, myślę, że pierwszego miejsca łatwo można było się domyślić ze względu na to, że po prostu rozpływałam się nad „Mechaniczną księżniczką” w recenzji. Nie wiem jak dużo musiałabym pisać o tej książce i właściwie o całej trylogii żeby w pełni oddać jak bardzo mi się podobała. Zeszły rok należał do „Igrzysk Śmierci”, a ten zdecydowanie do „Diabelskich Maszyn”. Po chwilowym namyśle na drugiej pozycji umieściłam „Dar Julii”, ponieważ pomimo tego, że można tą powieść nazwać trochę banalną to ta prostota mnie urzekła. Taka prawda, cała trylogia to lekki odmóżdżacz, ale za to jaki dobry odmóżdżacz, przeczytanie wszystkiego zajęło mi chyba 5 dni, a później przeżywałam, tzw, „szok poigrzyskowy” (moja autorska nazwa :D). Co do trzeciego miejsca miałam parę wątpliwości, miałam kilku pretendentów do tego ostatniego miejsca na podium. Ostatecznie znalazła się na nim po raz drugi powieść Cassandry Clare. Gdyby „Dary Anioła” były tak jak to na początku przewidywano trylogią, to „Miasto szkła” byłoby świetnym zwieńczeniem serii. Chwilowo utknęłam w siódmym rozdziale czwartego tomu i muszę przyznać, ze nie powala tak bardzo jak trzeci, ale jeszcze dużo może się zdarzyć. 🙂 Podsumowując, za trzy najlepsze książki wybrała ostatnie tomy trylogii (początkowo „Dary Anioła” miały być trologią, więc myślę, że mogę tak napisać :D), oznacza to chyba, że najbardziej lubię dramatyczne, nieprzewidywalne, wstrząsające zakończenia. Stwierdziłam, że nie ma sensu robić rankingu najlepszych trylogii, bo byłby chyba identyczny do tego („Diabelskie Maszyny”, „Dotyk Julii”, „Dary Anioła”), choć być może zamieniłabym drugie miejsce z trzecim, ale musiałabym się zastanowić. Z pewnością w czołówce byłaby ta trójka, a „Diabelskie Maszyny” na 100% na pierwszym miejscu.

PRACTICE

  1. Tessa Gray
  2. Liesel Meminger
  3. Natsya Kashnikov

Wygrywa zdecydowanie Tessa z trylogii „Diabelskie maszyny”, jak dla mnie jest bohaterką o wiele barwniejszą, ciekawszą i bardziej przyjazną dla czytelnika niż Clary z „Darów Anioła” (co nie oznacza, że Clary nie lubię :P). Drugie miejsce należy do Liesel, która skradła moje serce swoim podejściem do życia, które podczas wojny nie było zbyt łatwe, pozostawała dzieckiem i jednocześnie podejmowała dorosłe i bardzo dojrzale decyzje. Pomimo tego, że były momenty kiedy książkę czytało mi się trochę ciężej, być może ze względu na tematykę, to zupełnie wciągnęłam się w jej klimat i starałam się zrozumieć główną bohaterkę. Wybór trzeciej ulubionej bohaterki zaskoczył nawet mnie, Natsya Kashnikov z „Morza Spokoju” rozkruszyła moje serce na kawałeczki kiedy czytałam tą powieść. Kiedy nie wiedziałam kogo uplasować na ostatnim miejscu podium, w moi umyśle zmaterializowała się właśnie ona. (Jeśli coś materializuje się u mnie w umyśle to musi być jakiś znak. :D) Podsumowując, z mojego wyboru wynika, że jestem trochę romantyczką, bo zarówno w „Diabelskich Maszynach” jak i w „Morzu Spokoju” występował dość spory wątek miłosny, choć właściwie ostatnio trudno się na niego nie natknąć. Co by nie było,  w „Złodziejce książek” też mamy przedstawioną jakże wspaniałą dziecięcą miłość. Ale chyba o to właśnie chodzi, żeby pisząc książki z romantycznymi wątkami promować miłość, której czasami u zwykłych ludzi na co dzień brakuje. Może to i dobrze?

ULUBIONY

  1. Will Herondale
  2. Aaron Warner
  3. Hardin Scott
  4. Augustus Waters

Tutaj poszłam na ustępstwo i stworzyłam czteropoziomowe podium, bo aż żal było mi pominąć któregoś z tych bohaterów. Tak naprawdę to mogłaby, wymienić o wiele więcej moich ulubieńców w tej kategorii, choćby Jema Carstairsa, ale zajęłoby to chyba wieki. O Willu już nawet nie wiem jak mam pisać żeby w pełni oddać to jak bardzo jest idealny, nie tylko z wyglądu, ale przede wszystkim z charakteru. Dodatkowo jego humor mógł każdego doprowadzić do łez. Aaron z początku był „tym złym”, ale jak dla mnie od razu można było u niego zauważyć dominujące dobre cechy. Hardin nie raz mnie zdenerwował, ale reasumując miał w sobie to „coś” co mnie przyciągnęło. Tak na marginesie to od Hardina i „After” zaczęło się moje zainteresowanie One Direction, bo każda ich fanka zna słynne fanfiction, na podstawie którego powstała właśnie ta książka. Z początku fanką nie byłam, moje uznanie zdobyli jakieś trzy tygodnie temu kiedy to pochłonęłam w trzy dni około 800 stron „After”, a następnie w kolejne trzy dni następną część i posłuchałam paru piosenek. Więcej informacji w kolejnym punkcie. 😀 O Augustusie nie mogłam tak po prostu nie wspomnieć, o jego odwadze i determinacji po prostu trzeba wspomnieć. Na pozór zwykły chłopak bez żadnych super mocy, ale jednak nadzwyczajny w swoim uporze i chęci pokonania choroby, która zdążyła mu już wiele odebrać. Podsumowując, jak widać mój wybór był o wiele bardziej zróżnicowany niż w poprzednich dwóch kategoriach, przynajmniej tak mi się wydaje. Choć właściwie gdybym mogła to to podium miałoby o wieeele więcej stopni, myślę, że głównie ze względu na to, że jestem przedstawicielką płci pięknej i jak się wcześniej okazało mam zadatki na romantyczkę.

ZASKOCZENIE

Jak dla mnie największym zaskoczeniem roku jest fakt, że przeczytałam… biografię i to nawet dwie, a na dodatek są one o… One Direction. Tak, stało się, nigdy nie przepadałam za tym zespołem, zawsze wydawał  mi się zbyt popularny i faworyzowany przez dwunastolatki z całego świata, ale po posłuchaniu uważnie paru ich utworów zmieniła  swoje nastawienie i to na tyle, że sięgnęłam nawet po biografie Nialla Horana i całego zespołu. Przyznam, że jeśli ktoś ma ochotę się pośmiać to zachęcam do lektury, nie trzeba być fanem 1D żeby polubić humorystyczny język w książce, a co za tym idzie i sam zespół. Kiedyś próbowałam przeczytać biografię Astrid Lindgren i pomimo tego, że bardzo lubię i szanuję tą pisarkę to po pierwszych 40 stronach zmęczyłam się jak nigdy i od tamtej pory mam lekki uraz przed tego typu książkami, na szczęście „Niall Horan. One Direction. Z Irlandii na podbój świata” i „1D. Tacy właśnie są” zupełnie zmieniły moje negatywne podejście i nastawienie. A niestety muszę przyznać, że było one spowodowane tym, że niesłusznie ich oceniłam. W przyszłym roku zdecydowanie bardziej będę otwarta na różne propozycje. (nie, nie tylko muzyczne) 😀

W LICZBACH

W tym roku miałam zaplanowane przeczytać 60 książek, niestety nie udało mi się, ale moim zdaniem 45 to też nie najgorszy wynik. Wychodzi, że czytałam przeciętnie jedną książkę na 8,1 dnia, liczby nie pokazują tu jednak jak faktycznie wyglądał mój przebieg czytania, bo zdarzało mi się przeczytać nawet 3 książki w tydzień, a później następowała dwutygodniowa przerwa. Nie zmienia to faktu, że licznik pokazuje 45. 😀 Ile stron przeczytałam? Na to niestety nie zwracałam zbytnio uwagi w tym roku i trochę żałuję, a oszacować będzie ciężko, bo rozbieżność między najcieńszą przeze mnie przeczytaną książką a najgrubszą jest dość duża. („Quidditch przez wieki” – około 50 stron, drugi tom „After” – około 800) Z liczb by było na tyle, być może w przyszłym roku zwrócę na nie bardziej uwagę.

Po to aby pozytywnie podsumować rok dałam sobie spokój i nie zrobiłam początkowo zamierzanego rankingu 3 największych gniotów, a znalazłoby się parę pretendentów do pierwszego miejsca. 😀 Mam nadzieję, że robiąc następne podsumowanie nie będę musiała się nawet nad tym zastanawiać.

Cel na przyszły rok? Mam nadzieję, że czas pozwoli na dodawanie częściej postów, baaaardzo chciałabym też przeczytać przynajmniej 55 książek, co oznacza ponad jedną tygodniowo, nie mam pojęcia czy mi się to uda, zobaczymy. Jakichś większych postanowień nie mam, tak jak pisałam na fanpage’u na fb zacząć można zawsze. 🙂 Jak na razie życzę wszystkim

BALINESE SCULPTURE

P.s. Cudowne główne zdjęcie zostało zrobione przez niesamowitą podróżniczkę i jednocześnie moją najbardziej zajerzystą na świecie siostrę z bloga Floating My Boat. 🙂 Znajdziecie tam świetne zdjęcia i niesamowite relacje z podróży!

Reklamy

2 myśli nt. „Tak dużo książek na świecie, tak mało czasu na czytanie… – podsumowanie 2015

  1. Brawo za porządne i obszerne podsumowanie:) 45 książek to całkiem dobry wynik, w końcu liczy się jakość a nie ilość. Od jakiegoś czasu przymierzam się do Złodziejki książek, film już na mnie czeka, ale zdecydowałam, że najpierw książka, potem film. Może będziesz zainteresowana wyzwaniem: http://rudymspojrzeniemnaswiat.blogspot.com/2015/12/w-2016-roku-zdecydowaam-sie-przeduzyc.html Zapraszam!

    Lubię to

    • Hmm… myślę, że w wyzwaniu wezmę udział tylko częściowo, bo jakoś nie ciągnie mnie do literatury skandynawskiej, ale sam pomysł naprawdę dobry! Jak rzuci mi się coś skandynawskiego w oczy to z pewnością przeczytam. 😉

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s