Kindle – czyli dużo książek w jednym miejscu, dla książkoholika w sam raz

Pewnie wielu książkoholików, którzy nie posiadają czytnika e-booków, inaczej tak zwanego (przynajmniej przeze mnie) Kindla zastanawiają się czy warto wydać pieniądze zamiast na książki to na to urządzonko. W tym poście postaram się pokazać dlaczego moim zdaniem jest to bardzo trafny wybór, który naprawdę  może sprawić, że jeszcze chętniej będziemy sięgać po książki (akurat w tym wypadku po Kindla :P).

Osobiście jestem ogromną zwolenniczką czytników e-booków, pomimo tego, że na samym początku nie patrzyłam na nie nieprzychylnym okiem. O tak, pierwsze co pomyślałam o nich to „jak ktoś w ogóle śmiał zniszczysz czytelnikowi  radość z dotykania i przewracania kartek, poczucie satysfakcji  po przeczytaniu opasłego nie raz tomidła i zadowolenie z samego posiadania książki”. Z biegiem czasu mój pogląd się zmieniał głównie dlatego, że przez cały czas przybywało (zresztą dalej przybywa) coraz więcej nowych pozycji na rynku czytelniczym, a do mojej listy „do przeczytania” dochodziły przez cały czas powieści, które gdzieś całkiem przypadkowo zobaczyłam i stwierdziłam, że po prostu muszę wiedzieć o czym one są. Niestety, ale jak przypuszczam u Was też istnieje coś takiego jak budżet na książki (w tym wypadku budżet mojej siostry, która z zamiłowaniem kupowała mi książki, naprawdę duuuużo książek) lub limit imprez/uroczystości/świąt, na których inni mogą Was nimi obdarować.

feature-accessories._CB324779281_Mniej więcej w takich okolicznościach zaczęłam się interesować czym jest w ogóle Kindle. Moja siostra miała go już dłuższy czas i bardzo dobrze jej się czytało, rzadko kiedy widziałam ją z prawdziwą, papierową książką w ręce. Po pewnym czasie, kiedy to empik przyciągał mnie coraz bardziej, stwierdziłam, że nawet gdybym odkładała oszczędności niewiadomo jak długo to i tak nigdy nie uda mi się kupić wszystkich pozycji, które bym chciała przeczytać, a jest ich dość sporo. Najrozsądniejszym rozwiązaniem w tym wypadku było zdobycie czytnika e-booków. Dokładniej to dostałam go w prezencie, mniej więcej w czerwcu zeszłego roku. Na początku nie korzystałam z niego, bo miałam w zanadrzu wiele książek, którymi zostałam hojnie obdarowana z okazji urodzin, ale kiedy prezenty się skończyły, a ja na gwałt musiałam przeczytać lekturę szkolną, której w bibliotekach nie było, nadszedł ten moment kiedy sięgnęłam po raz pierwszy po mojego kindelka.

Na początku aż zdziwiłam się jak bardzo wygodnie mi się czytało. Po lekturze szkolnej w około wpadło mi „After”(jako bloga wolałam nie czytać tego opowiadania). Problem w tym, że nie miałam zielonego pojęcia czy książka mi się spodoba, a mógł być to duży wydatek zwłaszcza, że to dosyć opasłe tomidła. I znów sprawdził się czytnik. Piszę ciągle, że się sprawdził, ale dlaczego?

Po pierwsze i chyba najważniejsze, nareszcie kiedy czytam nieco grubsze pozycje to nie odpadają mi ręce. W moim przypadku czas na książki znajduję zazwyczaj dopiero wieczorem w łóżku, gdy już leżę, przez to czytanie bywało czasami nieporęczne. Z resztą nie tylko w tej sytuacji lekkość Kindla się przydaje. Choćby nawet kiedy jadę gdzie czasami to zwyczajnie w świecie nie chce mi się targać jeszcze dodatkowych kilogramów, a książki są u mnie obowiązkowe podczas każdego wyjazdu.

Po drugie, czytnik e-booków jest o wiele tańszą opcją. Z różnych wolnych bibliotek pobieram lektury szkolne, które są zupełnie za darmo, co można uznać za duże odciążenie finansowe, a także ostatnio zdarzyło mi się pobrać jedno fanfiction, które autorka umieściła na swoim blogu w formacie pdf. A poza tym nie zapominajmy o stronach takich jak Publio czy Virtualo gdzie też można kupić e-booki w bardzo niskich, przystępnych cenach.

Kolejnym plusem Kindla jest fakt, że w jednym miejscu możemy zmieścić wiele powieści. Moja półka już od pewnego czasu jest całkowicie zapełniona i ciągle zbieram się do kupienia nowej, choć odkąd zaczęłam używać czytnika to książki na goodreads przybywają, a mnie nie męczy kłopot gdzie znajdę w sklepie odpowiednią szafkę, taką, która nie będzie się wyróżniała spośród reszty mebli. Oczywiście, pamięć na urządzeniu kiedyś się skończy, ale zanim do tego dojdzie to bez problemu przeczytamy setki powieści.

miranda-bookstack-horiz._CB189854584_Po czwarte, na Kindlu raczej nie ma możliwości zespojlerowania  sobie co się stanie na końcu. Z własnego doświadczenia wiem, że jeśli książka mnie wciągnie to mam ogromny dylemat, bo z jednej strony okropnie chcę wiedzieć  jak wszystko się zakończy, a z drugie chcę mieć niespodziankę. Niestety już parę końcówek dobrych pozycji zepsułam sobie właśnie w ten sposób, a teraz czytając z Kindla raczej ciężko jest znaleźć i trafić akurat w najważniejszy moment, który wszystko wyjaśnia. Tak samo podczas przypadkowego przeglądania stron zupełnie „niewinnie” nie natkniemy się na jakiś mega spojler, bo po prostu tu nie ma czego wertować. 😀

Podsumowując, czytnik e-booków to bardzo przydatny wynalazek, który nie raz ułatwił mi życie. Oczywiście nie zmienia to faktu, że dalej uwielbiam książki w wersjach papierowych i z nich nigdy nie zrezygnuję, ale w tym poście głównie chciałam odkryć przed Wami wiele użytecznych zalet tego urządzenia, bo zdaję sobie sprawę, że wielu z Was waha się jeszcze przed kupieniem go.  Jak widać plusów ma wiele, a jakby się uprał to można znaleźć jeszcze więcej niż te co wspomniałam. Tak jak pisałam wcześniej, na początku w ogóle nie byłam przekonana czy to dobry pomysł zamienić papier na ekran, ale teraz z całą pewnością mogę powiedzieć, że warto.

Reklamy

2 myśli nt. „Kindle – czyli dużo książek w jednym miejscu, dla książkoholika w sam raz

  1. Mam czytnik, który co prawda nie jest Kindlem, ale miał być dla mnie swego rodzaju testem, czy w ogóle chciałabym go kupić – dostałam od chłopaka, który przeszedł właśnie na Kindla. No i cóż, czytnik przydał mi się właściwie tylko do pracy nad licencjatem, kiedy miałam do przejrzenia miliony czasopism elektronicznych. Zrzuciłam je sobie i mogłam przeglądać w podróży 🙂 a książki papierowe jak kupowałam, tak kupuję nadal. Nie wiem, może kiedyś się przekonam, zwłaszcza że miałam Kindla w rękach i wiem, że to fajna sprawa, ale świeżo zakupiona półka na książki jeszcze się nie zapełniła… 😀

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s