Muzyczna „Graficzna podróż” Eda Sheerana

Tytuł: „Graficzna podróż – Ed Sheeran”
Autor: Ed Sheeran, Phillip Butah

O Edzie pewnie większość z Was słyszała, ale założę się, że nie każdy domyśla się jak doszedł na szczyt. Ci którzy nic o nim nie wiedzą spekulują czy to kolejna „gwiazda” wyprodukowana przez amerykańskie talent show albo dzieciak bogatych rodziców, który wybił się dzięki znajomościom. Przecież ostatnio rynek muzyczny przyjmuje coraz więcej takich. Niemniej jednak z Edem było zupełnie inaczej…

Ed od małego uwielbiał pisać piosenki, może nie był one wybitne, a nawet dobre, ale on się nie poddawał, zawsze otrzymywał wsparcie od swojego taty, który wpoił mu miłość do muzyki zabierając go na wiele koncertów już od najmłodszych lat. Początki nigdy nie są łatwe, ale w jego przypadku szło naprawdę bardzo opornie. Oprócz dopingu ojca nikt więcej nie patrzył przychylnym okiem na jego twórczość. Eda to wcale nie frustrowało i po prostu dalej robił to co kochał czyli tworzył melodie, pisał teksty. Co było przełomowym momentem w jego życiu, jego kluczem do sławy?

O tym możemy się dowiedzieć z tej wspaniałej autobiografii, którą dodatkowo ubogacają przepiękne rysunki współautora. Nigdy nie byłam jakąś ogromną fanką twórczości Eda, lubiłam parę jego piosenek, ale nie znałam wszystkich będących na jego albumach, niektóre wydawały mi się zbyt hm… spokojne i melancholijne. Po przeczytaniu tej książki jeszcze raz zwróciłam na nie tym razem większą uwagę i muszę przyznać, że widać ogromny trud i pracę jaką Ed włożył w nagraniach tych dwóch krążków, zważając na to, że nie zawsze miał sprzyjające ku temu warunki.

Piszę o głównym bohaterze tej biografii, ale nie byłoby jej gdyby nie współautor Phillip Butah, który uświetnia jej stronnice prześlicznymi szkicami, portretami i malowidłami. (Ehhh, nie znam się na rozróżnianiu tych wszystkich rodzajów obrazków, więc dla mnie to są po prostu jakieś malowidła, rysunki.) W każdym rozdziale znajdziemy ich całkiem sporo, z resztą nie bez kozery książka nosi tytuł „Graficzna podróż”.

Podsumowując, czy warto? Owszem i to nawet bardzo, nawet jeśli nie jesteście fanami twórczości Eda albo Phillipa. Pomimo tego, że niektórym słowo „biografia” może kojarzyć się z nudą, tak jak to było na początku w moim wypadku, to wydaje mi się, że każdy powinien spróbować, bo możemy nie znać w ogóle artysty, nie wiedzieć  jakie piosenki pisze, ale jeżeli książka jest dobrze napisana to może zupełnie zmienić nasze nastawienie. Nigdy nie sądziłam, że aż tak spodobają mi się biografie i już zastanawiam się czyja będzie następna.

Ocena: 10/10

ES_GJ_cover_PL_front

Reklamy

Jedna myśl nt. „Muzyczna „Graficzna podróż” Eda Sheerana

  1. Fanką twórczości tych artystów faktycznie nie jestem, ale to nie znaczy, że odrzucam pomysł przeczytania tej książki. Już nieraz przekonałam się o tym, że biografie bywają świetne. Więc czemu nie, skoro ta także wydaje się być wciągająca 😉

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s